Wiesz, jak co miesiąc w macicy wytwarza się „specjalna” wyściółka, która składa się głównie z krwi i składników odżywczych, a następnie po miesiącu znika? Otóż jest to tak zwana „wyściółka endometrium”. Ma ona narastać tam miesiąc po miesiącu. (A kiedy mamy szczęście… czasem nie pojawia się przez 9 miesięcy!) NIE powinna jednak rosnąć nigdzie indziej niż wewnątrz macicy. Niestety żadne z naszych ciał nie działa idealnie – więc tak się zdarza. Naukowcy szacują, że co najmniej 11% kobiet w Stanach Zjednoczonych ma endometriozę.
Czym jest endometrioza? Jak i dlaczego powstaje?
Cóż, najpierw „dlaczego”, a odpowiedź brzmi: kto to wie? Niestety, po prostu tak jest. To nie jest niczyja wina; najprawdopodobniej po prostu tak się urodziłaś. Na pytanie „jak” odpowiedzieć nieco łatwiej.
Istnieje – że tak powiem – połączenie między macicą a jamą brzuszną, a konkretnie są to jajowody. To ta sama droga, którą co miesiąc pokonuje komórka jajowa w nadziei na zapłodnienie. Komórka jajowa wędruje jednak w stronę macicy. Możliwe jest, że część wyściółki wymknie się i wydostanie przez jajowody do jamy brzusznej, gdzie osiądzie tam, gdzie zechce (na zewnątrz jelit, na pęcherzu, poza macicą – i praktycznie w dowolnym miejscu w okolicy). A ponieważ jest to ta sama tkanka co ta w macicy, co miesiąc będzie reagować na hormony i narastać oraz złuszczać się, narastać i złuszczać. Ale te niewielkie „wyjściowe” komórki endometrium nigdy nie znikają.

Skąd mam wiedzieć, czy mam endometriozę?
Najpierw wyjaśnijmy jedno: endometriozę można naprawdę zdiagnozować wyłącznie poprzez zabieg (tj. laparoskopię). Potrzebny będzie lekarz, który za pomocą specjalnego wziernika zajrzy do jamy brzusznej, aby poszukać opisanych wyżej ognisk.
Nie da się ich zobaczyć w USG ani wykryć podczas zwykłego badania fizykalnego. Po zakończeniu zabiegu lekarz najprawdopodobniej określi także stopień zaawansowania endometriozy. Wyróżnia się 4 stopnie o rosnącym nasileniu, gdzie 1 oznacza „źle”, a 4 „naprawdę bardzo źle”. Rozumiesz, o co chodzi.
Można też trafić na miłego lekarza, który „usunie ogniska laserem”, i z pewnością przyniesie to ulgę, ale niestety z czasem dolegliwości powrócą. Mimo to wiele kobiet powie ci, że na pewno mają endometriozę bez formalnej diagnozy – po prostu dlatego, że co miesiąc odczuwają tak silny ból – i prawdopodobnie mają rację. Najczęściej odczuwa się ból… zwykle silny ból. Czasem jest on wręcz obezwładniający, kiedy kobiety nie są w stanie ruszyć się z kanapy i nie rozstają się z poduszką rozgrzewającą. Konkretnie najprawdopodobniej wystąpią u ciebie niektóre lub wszystkie z poniższych objawów:
- Nadmierne i bolesne skurcze menstruacyjne (dysmenorrhea)
- Ból podczas stosunku
- Ból podczas wypróżnień
- Trudności z zajściem w ciążę
Istnieją również leki, które kobiety mogą przyjmować, a zwykle polegają one na częściowym (tabletki antykoncepcyjne) lub całkowitym (leki w zastrzykach i/lub implanty) wstrzymaniu miesiączek. Oczywiście jednak nie sprawdza się to u kobiet starających się o dziecko.
Co się dzieje, gdy endometrioza pozostaje nieleczona?
Niemal każdy, kto cierpi na endometriozę, powie ci, że nie życzyłby jej najgorszemu wrogowi (co jest znacznie bardziej prawdziwe w przypadku stopni 3 i 4). Mimo to endometrioza nie jest czymś, co bezpośrednio powoduje chorobę, lecz raczej czymś, z czym trzeba żyć i się pogodzić. Może ona jednak wpływać na zdolność kobiety do zajścia w ciążę w niewielkim odsetku przypadków.
Od strony fizycznej endometrioza może być w jamie brzusznej na tyle nasilona, że zmniejsza dopływ krwi do jajnika lub powoduje zmianę położenia jajników. Jest też aspekt komórkowy, a konkretnie układ odpornościowy; pracowałam dla lekarza, który mocno wierzył (większość lekarzy nie wierzy) w to, że endometrioza wpływa na układ odpornościowy. Uważa się mianowicie, że układ odpornościowy niejako przechodzi w tryb wzmożonej aktywności z powodu nieprawidłowo umiejscowionej tkanki endometrium w jamie brzusznej, co często uniemożliwia prawidłowe zagnieżdżenie zarodka w jamie macicy. U takich pacjentek często obserwuje się nawracające poronienia. Jeśli cierpisz na nawracające poronienia lub którykolwiek z wymienionych objawów, ważne jest, aby skonsultować się ze specjalistą ds. płodności, rozważyć dostępne opcje i wybrać najlepszą dla siebie drogę.
Najczęściej jednak pacjentka z endometriozą nie odczuwa tego wpływu i jest w pełni płodna. W takich przypadkach korzystanie z testów owulacyjnych wraz z aplikacją Premom do śledzenia owulacji może pomóc łatwiej ustalić dzień owulacji i szczyt płodności, dzięki czemu można dokładniej zaplanować współżycie, zwiększając szanse na szybsze zajście w ciążę.
A skoro o tym mowa… róbmy dzieci!
References
| "Helping women track their ovulation in a smarter way" |






