Ten artykuł został napisany przez licencjonowanych pracowników ochrony zdrowia w Stanach Zjednoczonych i przetłumaczony na język polski. Treść ma wyłącznie charakter informacyjny i nie zastępuje profesjonalnej porady medycznej. Oryginalny artykuł w języku angielskim opublikowano 2026-07-30.

To doświadczenie jednej osoby, opowiedziane jej własnymi słowami i udostępnione za jej zgodą. Indywidualne doświadczenia są różne. Premom oferuje informacje edukacyjne i narzędzia do monitorowania, ale nie zastępuje porady, diagnozy ani leczenia medycznego. W sprawach medycznych skonsultuj się z pracownikiem ochrony zdrowia.

Słowa, których nikt nie chce usłyszeć

Jesienią ubiegłego roku zaszłam w ciążę, a później straciłam naszego małego chłopca wskutek poronienia zatrzymanego, około 8.–9. tygodnia. Poszliśmy na prywatne badanie USG, gdy sądziłam, że jestem w 9,5. tygodniu, i usłyszeliśmy słowa, których nikt nie chce usłyszeć: brak bicia serca. Ta ciąża podczas krótkiego życia mojego dziecka była pełna wizyt na izbie przyjęć i chwil strachu. Zakończyła się kolejną wizytą na izbie przyjęć, zabiegiem D&C (rozszerzeniem szyjki i łyżeczkowaniem) oraz bardzo trudnym powrotem do zdrowia.

Miesiące, które spędziłam w odosobnieniu

Moje hormony nie wróciły do równowagi, cykle nie powracały, a w marcu zaczęłam przyjmować progesteron, aby spróbować je przywrócić. Miałam nadzieję rozpocząć stosowanie Clomidu, by owulacja pojawiała się bardziej regularnie. Owuluję samoistnie, lecz nieregularnie. Przez wiele miesięcy byłam w fatalnym stanie psychicznym, co zupełnie do mnie nie pasowało. Martwiłam się, że to przeze mnie i że nie potrafię donosić zdrowej ciąży dłużej niż osiem tygodni.

Nie miałam dobrego wsparcia i na wiele miesięcy odizolowałam się, ponieważ czułam, że nikt w moim życiu nie rozumie opłakiwanej przeze mnie straty. Prawdopodobnie rzeczywiście nie rozumiał. Kilka znanych mi osób przeszło poronienie, ale każde życie jest święte, niezależnie od tego, jak wcześnie się kończy, a każdy przeżywa stratę inaczej. To klub, do którego nikt nie chciał należeć. Ludzie mówili mi bardzo bolesne rzeczy, w tym lekarz podczas rekonwalescencji, który stwierdził, że „mogę zostać starszą mamą, a to też jest fajne”. Nikt nie wiedział, co powiedzieć, bo nie było nic do powiedzenia.

Trzy lata monitorowania i diagnoza PCOS

Od ponad trzech lat regularnie korzystam z aplikacji Premom do śledzenia cykli. Wiedziałam, że są nieco nieregularne i że gdy wraz z mężem zechcemy powiększyć rodzinę, będę musiała dowiedzieć się więcej o swoim cyklu, terminie owulacji oraz wszystkich szczegółach ważnych podczas starań o dziecko. W każdej ciąży aplikacja pomagała mi też monitorować objawy, ale szybko zaprzyjaźniłam się z testami LH Premom, a później z ich testami ciążowymi, które wykryły ciążę bliźniaczą wcześniej niż wszystkie inne testy, w tym testy wczesne.

Po pierwszym roku małżeństwa moje cykle stały się jeszcze bardziej nieregularne i długie, a dwa lata temu zdiagnozowano u mnie PCOS. Wszystko zaczęło mieć sens — moje cykle trwały nawet 100 dni. To było niezwykle frustrujące.

Powrót moich cykli

Później zbadaliśmy płodność moją i męża, a wyniki były prawidłowe, dzięki Bogu. Cykle wróciły pod koniec marca. Gdy wydobyłam się z bardzo głębokiej żałoby, postanowiłam stanąć na nogi, zrzucić kilogramy nabyte przez zbyt wiele „żałobnych posiłków z Chick-fil-A” i rozpocząć leczenie wspierające cykle. W pierwszym cyklu po stracie owulowałam samoistnie i w zwykłym terminie, około 17. dnia cyklu, lecz nie wiedziałabym o tym bez testów LH Premom. Byłam ogromnie wdzięczna, że uchwyciłam wzrost LH, ominęłam kilka cykli leków, odzyskałam cykl naturalnie i w kolejnym cyklu zaszłam w ciążę z moimi ukochanymi bliźniaczkami.

Premom było aplikacją, na której polegałam podczas śledzenia cykli i zadawania pytań, zwłaszcza w ciąży i po stracie. Znajdowałam tam osoby przechodzące przez podobne sytuacje, dzięki czemu w tym mrocznym czasie czułam się mniej samotna. Żartuję z mężem, że Premom i armia innych mam w aplikacji odpowiedziały na więcej przypadkowych pytań niż jakikolwiek lekarz. Częściowo to prawda.

Piętnaście tygodni, dwie dziewczynki

Piszę to w 15. tygodniu ciąży ze zdrowymi bliźniaczkami dwujajowymi, zamawiając podstawowe rzeczy do ich pokoju. W pierwszym trymestrze ja i mój mąż odczuwaliśmy niespodziewany spokój. Jak dotąd ciąża przebiegała bez wydarzeń, poza odkryciem, że dzieci jest dwoje. Odkąd zobaczyliśmy nasze dziewczynki w ubiegłym tygodniu, zaczęliśmy planować ich pokój, pozwalamy sobie na radość i wreszcie czujemy się gotowi, by wkrótce powiedzieć większej liczbie przyjaciół i krewnych.

Dwa zdjęcia USG tego samego dziecka obok siebie, wykonane w odstępie pięciu tygodni
To samo dziecko w odstępie pięciu tygodni, w 8,5. i prawie 14. tygodniu.

Nauka, by nie bać się gabinetu USG

Badania USG były dla nas niezwykle trudne przez cały pierwszy trymestr i początek drugiego. Teraz jednak czekam na badanie połówkowe, aby zobaczyć dziewczynki. Nie wiedziałam, czy jeszcze kiedykolwiek będę cieszyć się na USG, ponieważ właśnie w tym gabinecie dowiedzieliśmy się o stracie naszego dziecka. Nie sądziłam też, że mój zwykle silny mąż się po tym pozbiera, ale podczas ostatniej wizyty przestał głęboko oddychać i mówi, że zaczyna już nie nienawidzić badań. Po stracie emocje są sprzeczne, ale tym razem regularnie wykonywaliśmy USG w pierwszym trymestrze.

Co powiedziałabym kobiecie, którą byłam sześć miesięcy temu

Patrzę wstecz i chciałabym objąć siebie sprzed sześciu miesięcy — kobietę, która nigdy nie czuła się bardziej samotna, smutna i przepełniona żałobą, a początkowo nie miała siły wstać z łóżka. Bóg jest dla nas tak dobry, ale trudno to dostrzec, dopóki wszystko nie stanie się wspomnieniem. Wciąż modlę się za moje tęczowe dzieci i każdą kobietę, która czuła to samo albo przeżyła lata niepłodności i cierpienia. Nie życzyłabym tego uczucia nikomu.

Choć zazdroszczę kobietom, które przechodzą spokojną, szczęśliwą ciążę bez przeszkód, wiem, że to moja historia. Nawet w najgłębszej żałobie wiedziałam, że tak musi być, abym kiedyś mogła pomóc przyjaciółce lub komuś innemu, kto tego potrzebuje. W kwestii straty nie mogę wejść w cudze buty. Znam jednak te głębiny: samotność, poczucie zdrady, dezorientację, winę — wszystko. Mam nadzieję, że te słowa dotrą do kogoś, kto musi usłyszeć je od osoby będącej w samym środku traumatycznej straty: pewnego dnia będzie lepiej i dasz radę.

Aplikacja Premom z testami owulacyjnymi easy@Home, pomagająca wskazać najlepsze dni na starania o ciążę
Aplikacja Premom z testami owulacyjnymi easy@Home, pomagająca wskazać najlepsze dni na starania o ciążę