Jej własnymi słowami. O zajściu w ciążę przy niskim AMH w wieku 42 lat. To doświadczenie jednej osoby, udostępnione za jej zgodą. Indywidualne doświadczenia mogą się różnić. Premom zapewnia informacje edukacyjne i narzędzia do monitorowania, ale nie zastępuje porady, diagnozy ani leczenia medycznego. W sprawach medycznych skonsultuj się ze specjalistą.
Mam na imię Lisa, mam 42 lata, a oto droga, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj.
Gdzie wszystko się zaczęło
Kiedy po raz pierwszy zaczęłam starać się o dziecko, powodem było poronienie zatrzymane, którego doświadczyłam w wieku 35 lat. Razem z partnerem uznaliśmy, że jeśli chcemy mieć dziecko, najlepiej zacząć już teraz, ponieważ płodność kobiet spada z każdym rokiem. Dlatego zaczęliśmy za pomocą Premom monitorować owulację i miesiączki.
Sześć ciąż i słowa, że powinnam przestać mieć nadzieję
Moja droga obejmowała wcześniejsze straty i to właśnie skłoniło mnie do sprawdzania, czy mam regularne cykle i owulację. Premom pomógł mi zajść w ciążę 6 razy, jednak każda z tych ciąż zakończyła się stratą. W 2022 roku postanowiłam udać się do specjalisty ds. płodności, który powiedział, że szanse na urodzenie dziecka wynoszą mniej niż 4%, mój poziom AMH to 0.3%, a ponadto mam cukrzycę typu 2 i wysokie ciśnienie krwi. To złamało mi serce i rozpoczęło proces żałoby po dziecku, którego — jak sądziłam — nie będę mogła mieć. Zdecydowaliśmy wtedy, że przestaniemy się starać i będziemy cieszyć się życiem, podróżować i żyć beztrosko.
Dwa lata i diagnoza perimenopauzy
Nadal monitorowałam miesiączki w aplikacji, żebym wiedziała, kiedy przygotować podpaski. Przez 2 lata po naszej ostatniej stracie uznawaliśmy, że dość już prób. Moje cykle zaczęły się wydłużać, a krwawienie bywało lżejsze lub obfitsze. Lekarz wykonał badania i powiedział, że jestem w okresie perimenopauzy. Było to w grudniu ubiegłego roku, więc pomyślałam: „To już koniec, to zdecydowanie znak” i że muszę zaakceptować, iż nam nigdy się nie uda. Niczego nie pragnęłam bardziej niż dać mężowi biologiczne dziecko. Złamało mnie to w sposób, który może zrozumieć tylko kobieta; czujesz, jakby twoje ciało było zepsute. Przeszliśmy przez wiele emocji i terapię, aby poradzić sobie z wpływem tej sytuacji na moje zdrowie psychiczne.
Co dał mi Premom
Znalazłam Premom w wyszukiwarce Google i założyłam konto. Korzystam z tej aplikacji od wielu lat — zarówno kiedy staraliśmy się o dziecko, jak i wtedy, gdy się nie staraliśmy. Aplikacja jest bardzo przydatna, a widok innych kobiet przechodzących przez podobne doświadczenia dawał mi pocieszenie, bo uświadamiał, że nie jestem sama. Dzięki Premom dowiedziałam się bardzo dużo o oknie płodnym, testach owulacyjnych oraz wsparciu od innych kobiet, które przechodzą przez to samo. Dzięki temu czujesz się mniej samotna. Aplikacja była dla mnie ogromnym wsparciem.
Skupienie na zdrowiu i utrata mamy
Po tym wszystkim zaczęłam skupiać się na doprowadzeniu cukrzycy do remisji. W tym procesie schudłam aż 120lbs i czułam się świetnie. Moja mama zmarła w styczniu 2026 roku, a rodzina organizowała jej pogrzeb na 20th marca 2026 roku. Moim głównym celem było zdrowe przeżywanie żałoby i udział w pogrzebie. Nadal koncentrowałam się na mojej drodze z Jezusem Chrystusem, znajdowałam ukojenie w modlitwie do Boga i prosiłam o siłę, by poradzić sobie z tym, co czułam. Nadszedł dzień pogrzebu mojej mamy; uczestniczyliśmy w nim i wreszcie mogliśmy odprowadzić ją na miejsce spoczynku.
Dzień po pogrzebie
Następnego dnia coś wydawało się inne. Bardzo bolały mnie piersi, a według aplikacji Premom miesiączka spóźniała się o 3 dni. Miałam kilka starych testów ciążowych i pomyślałam, że zrobię jeden z nich. W głowie byłam przekonana, że wynik będzie ujemny, ale chciałam się upewnić. Zaniemówiłam: wynik testu był dodatni. Na wypadek, gdyby test był wadliwy, kupiłam cyfrowy test Clearblue — on również dał wynik dodatni.

Każdy dzień był kamieniem milowym
Byłam szczęśliwa, ale jednocześnie wciąż powtarzałam sobie, że ta ciąża prawdopodobnie zakończy się kolejną stratą przed upływem 12 tygodni. Z powodu nawracającego krwawienia jeździłam do szpitalnego oddziału wczesnej ciąży aż do 9 tygodnia; wtedy krwawienie całkowicie ustało. Od 6 tygodnia przyjmowałam progesteron i regularnie wykonywano mi badania USG, ponieważ z uwagi na problemy zdrowotne, wcześniejsze straty oraz wcześniejszą ciążę z zespołem Downa, którą straciłam 2 lata temu, była to ciąża wysokiego ryzyka. Każdy tydzień, a nawet każdy dzień, wydawał mi się kamieniem milowym.
Dotarłam do 12 tygodnia i pomyślałam: „Wow, nigdy nie zaszłam tak daleko”, ale nadal trudno było mi się odprężyć. Nadszedł 16 tydzień, potem 18, a zanim się zorientowałam, dziś jestem w 23w4d. Spodziewam się córeczki, która pomyślnie przeszła wszystkie badania i etapy rozwoju i jest zdrowa. Nadal przyjmuję progesteron aż do 36 tygodnia, dostaję zastrzyki rozrzedzające krew, a z powodu hormonu ciążowego zaczęłam też przyjmować insulinę do posiłków. Moja córeczka rozwija się świetnie, a ja jestem ogromnie szczęśliwa. Chociaż wszystko może się zmienić w dowolnej chwili, powtarzałam sobie, żeby dotrwać do 24 tygodnia — wtedy będzie miała wszelkie szanse na przeżycie poza macicą. Ona jednak wyraźnie czuje się bardzo dobrze, a jej kopnięcia i ruchy są najpiękniejszym uczuciem na świecie. Nie mogę się doczekać, by pokazać Premom tę cudowną córeczkę, boski dar, kiedy wreszcie przyjdzie na świat.


Co chciałabym ci powiedzieć
Jeśli mogę powiedzieć jedną rzecz komuś, kto przechodzi przez to samo co ja, to proszę: nie trać nadziei i spróbuj się odprężyć — stanie się to, kiedy nadejdzie właściwy czas. Pamiętaj, że kobiety na całym świecie mierzą się z tym problemem i że nie jesteśmy same. Premom otworzy przed tobą wspierającą społeczność kobiet, które naprawdę wiedzą, przez co przechodzisz, i pomogą ci na każdym etapie. Sama możliwość rozmowy z kimś jest wspaniała, bo wspólny problem to połowa problemu i zdejmuje z ramion ogromny ciężar. Pamiętaj, że nie jesteś sama.
| "Pomagamy kobietom śledzić owulację w inteligentniejszy sposób" |








