Większość z nas dorasta, ucząc się, jak uniknąć ciąży. Prawie nikt nie wyjaśnia nam drugiej części: jak naprawdę działa cykl, w które dni występuje płodność ani że istnieją testy i aplikacje pomagające to ustalić. Dlatego kiedy uznajemy, że jesteśmy gotowi, łatwo założyć, że ciąża po prostu się pojawi, nie wiedząc, że dostępne narzędzia mogą pomóc lepiej zrozumieć własne ciało.
Alyssa była właśnie w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej nie monitorowała cyklu: żadnych aplikacji, wykresów ani testów owulacyjnych i żadnego powodu, by sądzić, że są jej potrzebne.

Nie wiedziała, że to wszystko istnieje
Kiedy Alyssa zaczęła starać się o ciążę, robiła to tak jak wiele osób na początku — bez konkretnego planu.
„Przed Premom nie korzystałam z żadnych aplikacji ani nie monitorowałam cyklu”.
Podobnie jak wiele osób uważała, że wszystko wydarzy się samo.
„Kiedy zaczęliśmy się starać, sądziłam, że pójdzie łatwo i szybko, ale nie rozumiałam swojego cyklu wystarczająco dobrze”.
Koleżanka z pracy, strata i kilka niewykorzystanych testów
Potem nastąpiło poronienie i pojawił się szczególny ból związany z ponownymi staraniami, gdy wszystko zdawało się trwać zbyt długo. Pewnego dnia Alyssa opowiadała o tym w pracy, a koleżanka zaproponowała konkretne rozwiązanie: poleciła jej narzędzie i wykonała drobny, życzliwy gest.
„Dała mi nawet testy, które jej zostały, żebym mogła zacząć”.
W ten sposób Alyssa poznała Premom oraz same testy owulacyjne. Po raz pierwszy zaczęła rozumieć swój cykl, co doprowadziło do jej pierwszej ciąży i narodzin dziecka.
„Robienie testów było o wiele łatwiejsze niż zgadywanie, kiedy zaczyna się szczyt owulacji”.

Powrót do monitorowania dwa lata później
Kiedy jej syn skończył dwa lata, Alyssa i jej mąż poczuli, że są gotowi spróbować ponownie. Kilka miesięcy minęło bez powodzenia, więc wróciła do tego, co pomogło za pierwszym razem, i znów zaczęła wykonywać testy owulacyjne.
Dzień, w którym poczuła to, zanim zobaczyła wynik
Oczekiwanie obciążało ją bardziej, niż przypuszczała. Potem nadszedł dzień, o którym wciąż opowiada.
„Wydawało mi się, że czekam wieczność, zanim test pokaże szczyt owulacji. Ale pewnego dnia powiedziałam mężowi: nie wiem dlaczego, ale tak bardzo się cieszę — i właśnie tego dnia osiągnęłam szczyt”.
Pełen niepokoju test dwa dni za wcześnie
Nie zdołała doczekać do momentu sugerowanego przez aplikację.
„To był mój pierwszy cykl z testami owulacyjnymi. Dwa dni przed zalecanym terminem nie wytrzymałam z niepokoju, zrobiłam test i zobaczyłam wynik pozytywny”.
To dziecko numer dwa.

Co jej pomogło — jej własnymi słowami
Używała zestawu testów owulacyjnych easy@Home i skanowała je w aplikacji Premom. W przypadku Alyssy połączenie obu narzędzi sprawiło, że monitorowanie stało się stałym nawykiem.
„Używałam easy@Home razem z aplikacją Premom. Dzięki testom i aplikacji bardzo łatwo było wszystko śledzić”.
Co powiedziałaby osobie, która wciąż czeka
„Niech starania nadal dają wam radość, zachowajcie pozytywne nastawienie i regularnie wykonujcie testy. Wasz czas nadejdzie!”
| "Pomagamy kobietom śledzić owulację w inteligentniejszy sposób" |








